Menu

Z Aparatem przez Nerwicę.

Przygody pewnego fotografa amatora z zaburzeniami lękowymi. Czyli o aparacie, myślach i pewnym czarnym kocie.

Oddychanie według wujaszka Google.

lasott

_DSC010231        Kwiat na tle panoramy Śląska.

 

 

 

 

Dwa kolejne tygodnie minęły bez żadnych spektakularnych wydarzeń. Praca w tygodniu, odpoczynek w weekend. Ordynarna rutyna. Jednak coś sprawiało, że chciałem myśleć o tej feralnej niedzieli. Gdybym wtedy uznał, że było to następstwo udaru słonecznego, problem zakończył by się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jednak nie. Mój analityczny umysł stwierdził, że nie da sobie z tym spokoju. No bo i po co. Dobrze jest się czasem niepotrzebnie „nakręcić”. O ironio.

 

Oddech. To on stał się moim konikiem. Sam wiesz, jak to jest gdy skupisz się na oddechu. Wdech, wydech. To tak jak z mruganiem. Gdy myślisz o czynności za którą w pełni odpowiada nasz ogranizm i przejmiesz nad nią kontrolę, zaczynasz oddychać czy mrugać „manualnie”. Musi minąć chwila, zanim przełączysz się na tryb „auto”. U mnie nie było to takie proste. Powietrze którym oddychałem zdawało się być jakieś inne. Jakby bez tlenu. Ok, oddycham, ale czuję, że ciągle brakuje mi powietrza. Więc jak? Może głębszy wdech? Fajne, hiperwentylacja. Zawroty głowy na zawołanie.

 

Google. Zbawienie w wielu aspektach życia. Dobry wujek przed którym świat nie ma żadnych tajemnic. Wąsata wyrocznia znająca się na wszystkim najlepiej. No, kto nie ma takiego wujka? Właśnie. Kiepski z niego doradca jeżeli chodzi o zdrowie. Fraza: „Problemy z oddychaniem”. I już mamy gotową diagnozę. To znaczy kilka. Kilkanaście. Nie będę przytaczał tutaj wszystkich możliwych chorób które „zaproponował” mi wujaszek. Jedno zaciekawiło mnie najbardziej. Zaburzenie lękowe, zwane niegdyś nerwicą. Tabletki z melisą poszły w ruch. Placebo zadziałało książkowo. Do następnego weekendu problem zapadł się pod ziemię. Jak się okazało, tylko po to, by wystrzelić spod powierzchni niczym rakieta ziemia – powietrze. Jej celem miałem być ja. Stanowczo nie lubię takich rakiet.

 

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Ewela] *.dynamic.gprs.plus.pl

    W trakcie czytania aż wzięłam głębszy oddech :) Doskonale znam te stany, kiedy wydaje Ci się,że się dusisz i nie możesz wziąć głębszego oddechu, a kiedy już się uda to nadchodzi kolejna fala. To zrozumie tylko ten ,który przez to przeszedł. Ja na całe szczęście mam to za sobą,a jeśli nawet się sporadycznie zdarzy to nauczyłam się jak się z tym obchodzić i szybko znika ;)

© Z Aparatem przez Nerwicę.
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci